Zapisz swoję ulubione piosenki Kayah

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Popatrz, zamieniam się w anioła 

i chociaż jestem stworzona by kobieta być
dla ciebie
zobacz, gdybym wzniosła się
chociaż to niezwykła rzecz
mogłaby punktem tylko być na niebie

Nie patrzysz się, nie widzisz mnie
a co z oczu jest, to z sera też
nie, nie patrzysz się
śmiech znika z ust
cóż wart jest śmiech, gdy nie parzysz już
nie, nie patrzysz na mnie już

Spójrz tam jak wdzięczę się do lustra
i uśmiech ślę
bo może dzisiaj podglądasz mnie
z jego drugiej strony
a ty

Nie patrzysz się, nie widzisz mnie
a co z oczu jest, to z sera też
nie, nie patrzysz się
śmiech znika z ust
cóż wart jest śmiech, gdy nie parzysz już
nie, nie patrzysz na mnie już

nie patrzysz na mnie…









Jak książka zaraz się otworzę 

choć mi ufności do nich jeszcze brak
to swoją broń na stół odłożę (bo na)
bo na zwierzenia przyszedł czas
chodź książką zapisaną jestem (tak wiele)
tak wiele oczu śledzi mnie
myślą że znajdą jeszcze więcej
niż zapisane w książce jest

Chwile, chwile, chwili chcę
chwile, chwile zbliżę się


Jak z książki z ust czytają moich
zaryzykuję chociaż raz
o strachu powiem co mnie boli
o samotności i o łzach
jak książka na wystawie jestem
wiem teraz po co przyszli dziś
moje pochowają skrzętnie w kieszeń (bo)
bo to się może przydać im

Chwile, chwile, chwile stop!
chwile, chwile krzyknę dość!

Radzę Ci (radzę ci) swoje słowa (swoje słowa)
nie daj się im (pozwól im)
zdemaskować (zdemaskować)
radzę ci (radzę ci) swoje słowa (swoje słowa)
nie pozwól im (pozwól im)
się zdemaskować (zdemaskować)









Moje słońce 

pali, topi wszelką materię
jego słońce
leniwie ślizga się po skórze
moje deszcze
jak topór kata tną na oślep
jego deszcze
są symfonią kropel

A mój wiatr
walczy ze mną gdy stawiam mu opór
jego wiatr
walczy z żaglem jachtu
moje noce
są przystankiem między dniem a dniem
jego noce są
słodkim zapomnieniem

I wiem teraz że my
mieszkamy pod tym samym
tym samym niebem
moje niebo jest nim
a jego niebo moim nie jest