To przez Ciebie On wraca do domu nad ranem
wierząc w jedno przepraszam za tysiąc swych głupstw
To przez Ciebie jej płacz nocą słyszę zza ściany
gdy mu dłoń sciskasz w pięść, co opada na stół
Oskarżam Cię o łez strumienie, osamotnienie, zdradę i gniew
Oskarżam Cię o to cierpienie, wojen płomienie, przelaną krew
Testosteron...
Ty go uczysz jak nie sercem, lecz czuć rozumem
chcesz, by wierzył, że kocham nie na sprzedaż jest
Ty wmówiłeś, że strach lepszy jest niż szacunek
więc mu broń wkładasz w dłoń i wciąż każesz mu biec...
Oskarżam Cię o łez strumienie, osamotnienie, zdradę i gniew
Oskarżam Cię o to cierpienie, wojen płomienie, przelaną krew
Oskarżam Cię o łez strumienie, osamotnienie, zdradę i gniew
Oskarżam Cię o to cierpienie, wojen płomienie, przelaną krew
Testosteron...
Oskarżam Cię o łez strumienie, osamotnienie, zdradę i gniew
Oskarżam Cię o to cierpienie, wojen płomienie, przelaną krew
Oskarżam Cię, Cię, Cię...
Testosteron... } x5
Jego ciało, słodki owoc dla mych ust
dziś runęło w plamy słońca u mych stóp
na sygnale wieźli go, a ludzi tłum
poszedł dalej, ja zostałam tu
Uratujcie go, jest tyle przecież słów,
których jeszcze mu
nie zdążyłam powiedzieć
Wobec śmierci czymże nawet zdrada jest
przecież jeśli inną kochał, żyłby gdzieś
zawsze mogłabym dzwonić, gdyby było ze mną źle
on by słyszał tylko tajemniczy szept
uratujcie go, jest tyle przecież słów
których jeszcze mu
nie zdążyłam powiedzieć
Gdy nie kobieta, ale śmierć odbierze mi go
z łzami na powiekach w kłębek zwinę się jak kot
a ta co mieszkała we mnie
po cichutku wyjdzie stąd
nigdy już nie będę nią bez jego rąk
Uratujcie go, jest tyle przecież słów,
których jeszcze mu
nie zdążyłam powiedzieć