Zapakuj swoje serce, co było szczęśliwe
Bo mogło kochać ją zbyt
Zapakuj zegar, co zmierzył czas, kiedy była
Ta namiętność w was i jego wina
Poduszkę, w którą wylałeś łzy, pewnej nocy
Gdy nie było nikogo przy tobie
Wyrzuć ją z życia na dobre, lecz z serca swojego
Nie daj, nie daj jej odejść
Bo serce to jest taka szafa,
W której, choć nie noszone, wiszą ubrania
Bo serce to jest taka szafa
W której, choć już nie modne, wiszą ubrania
Zapakuj lustro, czy chcesz czy nie
Ono pamięta jej czesania gest
Zachowaj smak jej perfum,
Choć łykałeś go, całując ją co noc
Zapakuj słowa, tak, słowa te
Choć byłeś pewien, że są tylko dla niej, o nie,
Wkrótce przekonasz się
I lustro gdzie któregoś dnia
Jak na filmie szminką dała ci znać, że odchodzi na zawsze
Wyrzuć ją z życia na dobre, lecz z serca swojego
Nie daj, nie daj jej odejść
Bo serce to jest taka szafa
W której, choć nie noszone, wiszą ubrania
Bo serce to jest taka szafa
W której, choć już nie modne, wiszą ubrania
Jeśli ona serce ma, to szafą jest też
Jeśli ona serce ma, to szafą jest też
Jak książka zaraz się otworzę
choć mi ufności do nich jeszcze brak
to swoją broń na stół odłożę (bo na)
bo na zwierzenia przyszedł czas
chodź książką zapisaną jestem (tak wiele)
tak wiele oczu śledzi mnie
myślą że znajdą jeszcze więcej
niż zapisane w książce jest
Chwile, chwile, chwili chcę
chwile, chwile zbliżę się
Jak z książki z ust czytają moich
zaryzykuję chociaż raz
o strachu powiem co mnie boli
o samotności i o łzach
jak książka na wystawie jestem
wiem teraz po co przyszli dziś
moje pochowają skrzętnie w kieszeń (bo)
bo to się może przydać im
Chwile, chwile, chwile stop!
chwile, chwile krzyknę dość!
Radzę Ci (radzę ci) swoje słowa (swoje słowa)
nie daj się im (pozwól im)
zdemaskować (zdemaskować)
radzę ci (radzę ci) swoje słowa (swoje słowa)
nie pozwól im (pozwól im)
się zdemaskować (zdemaskować)