Nigdy się nie dowiem czy ja
Myślisz to, co mówisz cały czas.
Chociaż wdarłabym
Się pod skórę Ci
Popłynęła Twymi żyłami
Choćby nerwów sieć
Rozplatała wiem
Nie obejmę się
Twoimi zmysłami
Nigdy się nie dowiem czy
Myślisz to, co mówisz mi
I czy mówisz wszystko
Czy się czegos wstydzisz
I to jak postrzegasz mnie
Co myslisz, kiedy patrzysz się
I czy gdy tak patrzysz na mnie
Chcesz, co widzisz
Chociaż skradłabym
Ci spojrzenie i
Przycupnęła pod powiekami
Choć nad ranem je
Znów uchylisz wiem
Nie zobaczę się
Twoimi oczami
Nigdy się nie dowiem czy
Myślisz to, co mówisz mi
I czy mówisz wszystko
Czy się czegos wstydzisz
I to jak postrzegasz mnie
Co myślisz, kiedy patrzysz się
I czy gdy tak patrzysz na mnie
Chcesz, co widzisz
Zapakuj swoje serce, co było szczęśliwe
Bo mogło kochać ją zbyt
Zapakuj zegar, co zmierzył czas, kiedy była
Ta namiętność w was i jego wina
Poduszkę, w którą wylałeś łzy, pewnej nocy
Gdy nie było nikogo przy tobie
Wyrzuć ją z życia na dobre, lecz z serca swojego
Nie daj, nie daj jej odejść
Bo serce to jest taka szafa,
W której, choć nie noszone, wiszą ubrania
Bo serce to jest taka szafa
W której, choć już nie modne, wiszą ubrania
Zapakuj lustro, czy chcesz czy nie
Ono pamięta jej czesania gest
Zachowaj smak jej perfum,
Choć łykałeś go, całując ją co noc
Zapakuj słowa, tak, słowa te
Choć byłeś pewien, że są tylko dla niej, o nie,
Wkrótce przekonasz się
I lustro gdzie któregoś dnia
Jak na filmie szminką dała ci znać, że odchodzi na zawsze
Wyrzuć ją z życia na dobre, lecz z serca swojego
Nie daj, nie daj jej odejść
Bo serce to jest taka szafa
W której, choć nie noszone, wiszą ubrania
Bo serce to jest taka szafa
W której, choć już nie modne, wiszą ubrania
Jeśli ona serce ma, to szafą jest też
Jeśli ona serce ma, to szafą jest też